Jeleśnia (pronounced “ye-lesh-neeya”) is just across the border from Slovakia, north-west of Babia.
Babia is not visible from Jeleśnia, but there is a street named after it nonetheless.
Our total for the day was ninety kilometers (about fifty-five miles). Normally that would be tiring, but this early in an exceptionally rainy and cold season, it was exhausting. After dinner and the kilometer walk home, we were asleep in a matter of minutes.
The next day we set off home, knowing that quite a climb awaited us in the morning.
Stara Karczma — pamiętałam ją dobrze jeszcze z naszych praktyk geodezyjnych. W któryś weekend pojechałyśmy tam z Ewą na winko — oczywiście stopem :) Tam też tym razem spotkaliśmy się z Gosią, Wojtkiem i ich córeczką Olą. Znowu zapomnieliśmy zrobić zdjęcia, ale w zastępstwie pozwolimy sobie wstaić inne zdjęcie tej sympatycznej rodzinki, które znajduje się w naszym posiadaniu. Szkoda, że do Jeleśni dojechaliśmy tak późno, Ola niestety jeszcze nie przepada za długimi posiadami w karczmie :-) i rodzice musieli szybko wracać z nią do domu.
Heading Home
As we were riding through Jeleśnia Sunday, on our way back home, a fellow biker joined us. I don’t really know when — I just suddenly heard Kinga talking behind me.
His name was Piotr, and he was off on a Sunday ride. He rode with us all the way through Slovakia and back to the Polish border before turning back. An interesting bloke, who’s traveled throughout Europe by bike.
A to pan Piotr — zegarmistrz z Żywca. Spotkaliśmy się w drodze, łatwo nawiązuje się kontakt z ludzmi, którzy mają podobnego fioła. Pan Piotr miał o czym opowiadać, bo jeździ już około trzydziestu lat a Polskę przejechał wzdłuż i wszerz. Kiedy my tak przejedziemy Polskę? Na razie chyba będziemy musieli zadowolić się jeżdżeniem po Stanach ;-)
