We took our first bike trip in early May, travelling to Liptovsky Mikulas, a small city at the base of the Slovakian Tatra Mountains.
Długi weekend majowy spędziliśmy na rowerach. Zaczęliśmy ostro, bo w sobotę byliśy na weselu u Eli i Jacka, a w niedzielę już o 7 wstawaliśmy i ruszaliśmy do Liptowa. Dlatego z wesela musieliśmy uciekać już koło 23-ciej a szkoda bo wpadliśy w bardzo rozrywkowe i sympatyczne towarzystwo.
W niedzielę rano wyruszyliśy do Liptowskiego Mikulasza drogą przez Zuberec, czyli przez Tatry. Tam spotkaliśmy się z Ewą i Stachem, razem mieszkaliśmy w schronisku turystycznym Lodenica – takie socrealistyczne schronisko, ale blisko centrum i w miarę tanio. Myśmy zwiedzali Liptów na rowerach a Ewa ze Stachem białym, niezawodnym zaprawionym w górskich bojach maluszkiem. Wieczorami spotykaliśmy się przy piwie w rozmaitych polecanych przez mój przewodnik knajpkach i restaruacjach. Próbowaliśmy też typowej liptowskiej kuchni, ostatecznie wszyscy zakończyliśy pobyt na Słowacji tradycyjnie – prażeny syr z tatarską omaćką. Wróciliśmy zauroczeni Liptowem, przepiękna kraina, szczególnie dla rowerzystów. Teren górski raczej trudny ale za to w którąkolwiek stronę by się nie jechało to dookoła piękne widoki. Od południa Niskie Tatry, od północy Tatry Zachodnie a od zachodu Mała Fatra. Poza tym, jest tam mnóstwo ciekawych miejsc do zwiedzania. Myśmy w ciągu tych dwóch dni zobaczyli tylko Demanowską Dolinę, Liptowską Marę i Święty Krzyż ale gdybyśmy mieli więcej czasu to chętnie zostalibyśmy dłużej, bo mieliśmy jeszcze kilka pomysłów. W okolicy jest kilka skansenów, parków wodnych, źródła termalne i właściwie każda z tych malowniczych liptowskich wiosek ma coś do zaoferowania.
